pojedynek (2008)

wideo-performance, 16 mm przetransportowane do DVD 4:3, 4’36’’

W dzielnicy Praga Północ w Warszawie, na rogu ulic Targowa i Wileńska, vis a vis cerkwi pod wezwaniem Cyryla i Metodego, vis a vis Pomnika Braterstwa Broni, stoi kamienica, którą nazywam „ślepą, głuchą i niemą". Kamienica ta okazała pod względem gabarytów, prosta i oszczędna w formie, została gestem ludzkim, tak jak uprzednio powołana do życia, tak potem, pozbawiona swojej funkcji, a wszystkie jej otwory zasłonięto. Stojąc w rzędzie innych „żyjących" budynków prowokuje swoja innością, swoim nieprzystosowaniem, swoją dysfunkcją w tkance miejskiej. Jest jakby niepełnosprawna, wykluczona, a jednocześnie dumna, okazała, niewzruszona. Można odnieść wrażenie, że należy do innego świata, świata rządzącego się innymi prawami niż te, które znamy i którego jesteśmy częścią, a to co widzimy to jedynie fasada zaistniała tam przez przypadek, pozostawiona przez nieuwagę. Ta fasada wydała mi się teleportem. Bramą przez którą można przejść do „innego", wejść w „inne".

Zainscenizowałam sytuację, w której trzej bohaterowie: kobieta i dwóch mężczyzn odprawiają „rytuał przejścia". Trzy postaci wydzielając się z tkanki miejskiej, z miejskiego tłumu, podążają w wyznaczone uprzednio miejsce, by dokonać magicznego obrządku. Postaci oddzielają się od tłumu, będąc jednocześne mu obce poprzez swoją inność pod względem wyglądu i zachowania. Widz może odnieść wrażenie, iż to co obserwuje to dwa równoległe światy, które właśnie się ze sobą pokryły. Co prawda „czarna trójka" przechodzi przez jezdnię razem z innymi, w podobnym rytmie, razem z nimi podlega miejskiemu rytuałowi przechodzenia przez pasy, jednak po rozpoznaniu postaci nie mamy wątpliwości, że różnią się one znacznie od reszty pieszych.
Postaci poprzez ukostiumowanie, wyraźną determinację w ruchach, porządek w jakim idą ( kobieta w środku lekko wyprzedza idących w równych odstępach mężczyzn po jej prawej i lewej stronie) wyraźnie są reprezentami świata innego niż realny. Są jakby baśniowe, wymyślone. Każdy ich ruch podlega uprzednio ustalonemu schematowi. Są wyposażeni w atrybuty. Mężczyźni nosza na głowach cylindry, kobieta jest odziana w czarna pelerynę.
Jeden z mężczyzn trzyma w rekach czarną skrzynkę, jak się później okaże z dwoma pistoletami pojedynkowymi i zwitkami czarnego materiału wewnątrz. Sposób narracji - obrazowania jest bardzo aktywny formalnie. Ruch postaci, który jest zwalniany badź przyspieszany poprzez zmianę klatkażu, odpowiednio stymuluje sposób odbioru narracji przez widza.
Liczne zbliżenia i oddalenia obserwowanego przez kamerę obiektu, oglad obiektu z wielu perspektyw wprowadza widza w symboliczny świat gestów i rekwizytów. Obraz ten konstruowany jest na zasadzie jego aspektów technicznych, wykorzystania języka filmowego, jakości i błędów taśmy celuloidowej 16 mm, wykorzystania obiektywów umieszczionych na tarczy, płynnej zmiany klatkażu, kadrowania, różnego rodzaju perspektyw widzenia ( perspektywy żabiej, planu amerykańskiego, planu ogólnego). Świadomość budowy obrazu filmowego oraz ludzkiej percepcji, iluzji, którą można na podstawie tej swiadomości zbudować, pozwoliła na stworznie obrazu bardzo aktywnego w swojej funkcji, na stworzenie obrazu „samoświadomego", jakby „samokontempującego się", „ samodoskonlącego się".

Ogladajac „Pojedyek" można odniesć wrażenie iż obraz filmowy stał się bohaterem, zyskał autonomię i teraz sam siebie poddaje próbie, infiltruje się, gra ze sobą i z percepcją widza.
Próbuje pokazać jedną historię na kilka sposobów, zamiera, drga, „przymyka jedno oko i znów patrzy drugim, zamyka oba " - obraz niknie - czerń. Film „Pojedynek" powstał na zasadzie eksperymentu formalnego. Nie po to żeby opowidzieć historię, lecz by nadać autonomię językowi filmowemu i poprzez wyodrębnienie tej autonomii pozwolić mu poprowadzić widza przez „rytuał przejścia" wraz z bohaterką. Bohaterka - postać kobieca poddaje się aktowi pojedynku uprzednio będąc pozbawioną władzy odbierania bodźców zmysłowych. Będącą na tę chwilę ogłuszoną, oślepioną, pozbawioną fizycznych atrybutów płci, po to, by zmierzyć się z podobnie „wykastrowaną", wystawioną na pokaz w swym okaleczeniu kamienicą. Kobiecie, jak w tradycyjnym pojedynku towarzyszą sekundanci - „anioły śmierci", świadkowie. Sekundanci są tu stroną aktywną. To oni „preparują" kobietę, która biernie poddaje się wykonywanym na niej zabiegom. Kamera kadruje obraz tak, by porównać „ciało kamienicy" do ciała bohaterki. Filmowana od dołu postać kobieca wydaje się być monumentalna niczym budynek. Poprzez akt symbolicznego okaleczenia ciała kobiecego, ciało to upodabnia się do chromego ciała budynku. Jedynym gestem aktywnym kobiety jest zrzucenie płaszcza. Daje ona tym samym sygnał do rozpoczęcia obrządku przez mężczyzn. Jej bierność jest biernością stojącego na przeciw budynku. Akt strzału oddanego kamienicy jest już strzałem fatalnym - nieuniknionym. Kobieta pada pada trzy razy, obraz samokontempluje akt upadania. Rytuał sie spełnił, został dokonany, uwaga powraca do kamienicy. Budynek pozostał niewzruszony.

Muzyka w filmie „Pojedynek" jest również muzyką formalną, tkanką dźwiękową, która pozbawia widza realnego aspektu oglądanego obrazu. Dźwięk wprowadza niepokój i ma charakter emfatyczny. Jest nienaturalnie „poszatkowany", „pogięty", „pocięty", elektronicznie wypreparowany. Tylko podczas pierwszego statycznego kadru obserwującego zbliżających się bohaterów, pobrzmiewa w tle melodia sarabandy Haendla, wykorzystanej uprzednio przez S. Kubricka w filmie „Barry Lyndon".

Warszawa 30.08.2008